O zarządzaniu z sercem

przez Ewelina

Tak jak wcześniej pisałam, postanowiłam, że moje doświadczenie jako manager będzie dotyczyło przede wszystkim utrzymania harmonii, a to, jak dla mnie, oznacza patrzenie sercem. Oczywiście, praca też ma tu miejsce i jest ważna (bo ośrodek ma funkcjonować i służyć przez kolejne lata), ale chciałam sprawdzić, czy się da kierować w inny, niż dotychczas znany mi sposób (moje doświadczenie zawodowe dotyczy wielkich korporacji).

Minął pierwszy miesiąc. Niezwykle owocny. Przede wszytkim potrzebuję napisać, że da się zarządzać patrzac sercem. Że utrzymywanie harmonii nie tylko sprawia, że mojemu zespołowi jest przyjemnie pracować, ale przyciąga to kolejne osoby do ośrodka… I wszystko się kręci 🙂

Mam za sobą momenty trudniejsze, ponieważ z jednym z wolontariuszy ścinamy się i często brak pomiędzy nami porozumienia. Jednak za każdym razem wyjaśniamy sobie wszystko. I zawsze powraca do mnie refleksja o tym, że wszystko jest proste… Wszystko. Prawo Natury… Burza, deszcz, słońce, wiatr…. wszystko przemija. Wszystko się zmienia. Jeśli nie dam się ponieść emocjom (które powstały w wyniku oceny, czyli myśli) i pozostanę obserwatorem, to nic innego, poza miłością nie wypłynie ze mnie (za którymś razem może nawet kolejna myśl nie powstanie). Gdy komunikujemy coś z poziomu miłości, zawsze docieramy do drugiej osoby i tym samym tworzymy piękno. Z moją relacją ze wspomnianym wolontariuszem tak też się dzieje… Moje decyzje, które pierwotnie odbierał przeciwko sobie,  obdarował zrozumieniem, a to co ja wcześniej uznawałam za brak szacunku z jego strony do mnie, dziś postrzegam jako chęć niesienia pomocy. Jeśli jest to pomoc, której w danym momencie nie potrzebuję, mówię o tym i dziękuję.

I jakże pięknie jest patrzeć, jak wzrastamy wszyscy… Jak bardzo brakuje słów, żeby o tym opowiedzieć, i jak bardzo wcale ich nie potrzeba. Jak miłość, którą daję, powraca. Jak miłość, którą dostaję, wraca do Świata.

Wszystko nas kocha. Pamietajmy o tym.