Wczorajsze spojrzenie
Od kilku dni znów jestem w Barcelonie i wczoraj wybrałam się na pierwsze zajęcia kursu, który obecnie robię. Tak się złożyło, że moja grupa składa się z samych Katalończyków, łącznie z prowadzącą, która w pierwszym kontakcie zaczęła mówić do mnie po katalońsku. Poprosiłam, by mówiła po hiszpańsku, bo z tych dwóch języków zdecydowanie lepiej rozumiem hiszpański. Przestawiła się bez problemu, grupa także wzięła pod uwagę to, że rozumiem po hiszpańsku i 99% konwersacji i przepływających w grupie informacji była w tym języku, dzięki czemu mogłam świadomiej uczestniczyć w zajęciach.
Rozpoczynając zajęcia, miałam jednak w pamięci to, że nie wypowiadam się jeszcze płynnie po hiszpańsku i ta myśl do tej pory bardzo hamowała mnie przed wypowiedziami, szczególnie tymi na forum grupy.
Miesiąc wcześniej brałam udział w innym kursie i wiedziałam już, że nadal trudno mi się wyrazić, że się wstydzę otworzyć usta i wypowiedzieć to, co akurat się pojawia. I przypomniałam sobie o tym, żeby nie patrzeć na siebie „wczorajszym” spojrzeniem. Że osoba, którą byłam miesiąc temu, już nie jestem. Że może wtedy byłam w nieśmiałości i wstydzie, ale to nie znaczy, że i teraz tak będzie. Że nie mam potrzeby utwierdzać się w tym, że jestem nieśmiała albo mówię dobrze lub słabo w jakimś języku. I puściłam, przestałam kontrolować i upiększać swoje etykietki… Co się wyłoniło? Otóż efekt był taki, że od początku weszłam w kontakt z grupą. Wypowiadałam się tak, jak potrafiłam, oczywiście zdarzały się błędy, ale inni uczestnicy mi chętnie pomagali w poprawniejszym wypowiadaniu się. I co jeszcze? Czułam, że mnie rozumieją. Czułam się częścią grupy. Przyjęłam siebie taką, jaką byłam w tamtej chwili. Zostawiłam przyklejone mi naklejki na boku i byłam w pełni.
Piszę o tym dziś, ponieważ często pamiętamy kogoś albo siebie jakimś: uśmiechniętym, łagodnym, nadwrażliwym, niedającym sobie nic powiedzieć, itd. Albo myślimy sobie, że „ja tak przecież nie robię”, „przecież ja nie mogę tak pójść ubrana/ubrany”, itp. A przecież to są tylko etykietki, które sobie lub innym przyklejamy, które często zamykają nas na to, kim jesteśmy lub na relację, którą moglibyśmy stworzyć. Nikt nie jest taki sam jak kilka lat temu, ani jak wczoraj czy nawet kilka chwil wcześniej…
Może gdybym uczestniczyła w kursie z etykietką „jestem nieśmiała”, nadal byłabym milczącym uczestnikiem, a dzięki odklejeniu jej, energia poszła w budowanie relacji.
Jeśli chciałbyś/chciałabyś dowiedzieć się więcej o tym doświadczeniu lub podzielić się swoim, to zapraszam do kontaktu 🙂