O ścieżce
Jakieś wpisy czekają w kolejce… Nawet nie jestem pewna czy się pojawią… Ale właśnie poczułam, że czas napisać o scieżce. O naszych wyborach, krokach, które stawiamy, i które często nie są rozumiane (czasem nawet przez nas samych), ale inaczej nie potrafimy.
Przeglądam swoje rzeczy, które przez ostatnie miesiące były zamknięte w kartonach. Książki… Mam taką jedną, do której szczególnie lubię wracać: to „Radość życia” Leo Felice Buscagli. I dziś z niej cytat:
„Każda ścieżka jest tylko jedną z miliona. Dlatego musisz pamiętać, że ścieżka jest jedynie ścieżką. Jeżeli czujesz, że nie możesz nią podążać, to niezależnie od okoliczności nie musisz na niej pozostawać. Ścieżka, to tylko ścieżka. Porzucając ją – jeżeli to właśnie dyktuje ci serce – nie znieważają ani siebie, ani nikogo innego. Jednak twoja decyzja musi być wolna od strachu i ambicji. Ostrzegam cię: każdej ścieżce przyglądaj się bacznie i dokładnie. Sprawdzaj ją tyle razy, ile uważasz za konieczne. Potem zadaj sobie, i tylko sobie, jedno pytanie: czy ta ścieżka ma serce? Wszystkie ścieżki są jednakowe. Prowadzą donikąd. Jedne wiodą przez zarośla, inne w zarośla, a jeszcze inne pod zarośla. Jedyne pytanie brzmi: czy ta ścieżka ma serce? Jeżeli tak, to jest dobra. Jeżeli nie – to jest do niczego.”
Skończyłam służenie z początkiem marca. Czas do teraz wypełniłam spotkaniami z rodziną, przyjaciółmi i naturą. Odnoszę wrażenie, że tą ścieżką już szłam… 5 lat temu, gdy wróciłam z podróży po Azji. Wtedy wybrał strach. Mając to w pamięci i doświadczenie ostatnich lat, dziś wybiera serce. I nadziwić się nie mogę, jak wszystko sprzyja tej nowej drodze. Dla wszystkiego, co się wyłAnia mam tylko jedno słowo: dziękuję.