Przerwa
5 dni temu zakończyłam dotychczasową pracę i zanim zacznę nową, robię sobie kilka dni przerwy.
Pierwsze dwa dni spędziłam na cieszeniu się każdą chwilą; wszystko sprawiało mi radość: sprzątanie otoczenia, cerowanie, przygotowywanie rzeczy do zaknięcia ich w worki lub kartony na kilka najbliższych miesięcy (ma to związek z nowym zajęciem). 3 dnia, gdy nie miałam już co robić, zaczęłam czytać książkę albo raczej kontynuowałam, ale coś zaczęło być nie tak. Radość zaczęła odchodzić i zaczęly mnie odwiedzać powody do narzekania… Ale jak to? Przecież tak bardzo chciałam tej zmiany i czasu dla siebie, a teraz co? A teraz to przyszło 🙂 Mój umysł natomiast, przyzwyczajony do natłoku myśli i obowiązków zupełnie przestał się odnajdować w nowej rzeczywistości i zaczęło mu być niewygodnie… Efekt? Smutek, znużenie, poirytowanie… Mogłabym sobie znaleźć kolejne zajęcia, zorganizować czas, ale wciąż byłabym w tym samym biegu… W takim razie jak łagodnie zwolnić tempo? Otóż mnie pomogło świadome oddychanie. Nie liczenie oddechów, ani kontrolowanie ich, lecz ich świadomość. Czuję jak przez dziurki w nosie przepływa powietrze, czuję jak moje ciało się nim odżywia i je oddaje, czuję czy oddechy są głębokie czy płytkie, wolne czy szybkie… Nie ma znaczenia jakie – po prostu są i jestem ich świadoma.